Tak, ale tylko wtedy, gdy uchybienie terminu nastąpiło bez Twojej winy i zareagujesz szybko - masz na to 7 dni od dnia, w którym ustała przyczyna spóźnienia (art. 58 § 2 KPA).
Przywrócenie terminu to instytucja z art. 58-60 KPA. Żeby urząd przywrócił termin na odwołanie, muszą wystąpić łącznie trzy warunki. Po pierwsze, składasz prośbę o przywrócenie terminu w ciągu 7 dni od ustania przeszkody. Po drugie, jednocześnie z prośbą dopełniasz zaległej czynności, czyli wnosisz samo odwołanie. Po trzecie, uprawdopodabniasz, że do uchybienia doszło bez Twojej winy (art. 58 § 1 KPA). Uprawdopodobnienie jest łagodniejsze niż dowód - wystarczy, że Twoja wersja jest wiarygodna, nie musisz jej udowadniać ponad wszelką wątpliwość.
Brak winy organy i sądy rozumieją surowo. Uznaje się go na przykład przy nagłej hospitalizacji, poważnej chorobie uniemożliwiającej działanie czy niedoręczeniu korespondencji z przyczyn niezależnych od strony. Zwykłe przeoczenie, wyjazd na urlop czy natłok obowiązków zwykle nie wystarczą.
O przywróceniu terminu do wniesienia odwołania rozstrzyga postanowieniem organ właściwy do rozpatrzenia odwołania (art. 59 KPA). Ważne: nie da się przywrócić terminu do złożenia samej prośby o przywrócenie - te 7 dni jest nieprzekraczalne (art. 58 § 3 KPA). Przed rozpatrzeniem prośby organ może wstrzymać wykonanie decyzji (art. 60 KPA), co bywa istotne, gdy decyzja jest już wykonywana.
Jeśli mimo wszystko odwołanie nie odniesie skutku, kolejnym etapem jest skarga do wojewódzkiego sądu administracyjnego. A gdy problemem nie jest Twój termin, lecz milczenie urzędu, sięgnij po ponaglenie na bezczynność organu.
Terminy w postępowaniu administracyjnym potrafią przesądzić o wyniku sprawy, dlatego przy wartościowej decyzji warto skonsultować wniosek z prawnikiem od prawa administracyjnego. Ta odpowiedź ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady w indywidualnej sprawie.